Strona główna Ogólna Nie ma przestępstwa bez ustawy

Nie ma przestępstwa bez ustawy

5479
PODZIEL SIĘ

Nie ma przestępstwa bez ustawy – nullum crimen sine lege. Wielu prawników precyzuje tę zasadę: nie ma przestępstwa bez ustawy karnej (nullum crimen sine lege poenali), nie ma przestępstwa bez ustawy spisanej (nullum crimen sine lege scripta), czy też nie ma przestępstwa bez ustawy ściśle określającej zakaz karny (nullum crimen sine lege certa). Niektórzy zaś autorzy ujmą tę zasadę w bardziej ogólną paremię – nie ma czynu zabronionego bez ustawy (nullum delictum sine lege).

Oświeceniowe początki

Omawiana zasada została sformułowana na kanwie postulatów wielkich myślicieli okresu Oświecenia, przede wszystkim angielskiego filozofa Thomasa Hobbesa, francuskiego filozofa i prawnika Charlesa Louisa de Montesquieu (popularnego Monteskiusza) oraz wybitnego prawnika Italii Cesarea Beccaria, autora dzieła O przestępstwach i karach.

Wobec absolutnej władzy monarszej oraz niejasności prawa (częściowo tylko spisanego), humaniści ci nawoływali do ujęcia prawa karnego w ścisłe ramy ustawowe, ażeby obywatel (wcześniej poddany) wiedział za co i jak będzie karany.

Na wprowadzenie zasady nie ma przestępstwa bez ustawy do porządku prawnego zdecydował się jako pierwszy cesarz z monarchii habsuburskiej Józef II. O znaczeniu tej zasady już w tamtych czasach świadczy fakt, iż znalazła ona swój wyraz na samym początku kodyfikacji, a mianowicie w § 1 Powszechnego Kodeksu Karnego o Zbrodniach i Karach z 1787 r. (ustawa ta częściej nazywana jest po prostu Józefiną, od imienia monarchy).

Rewolucjoniści francuscy umieścili omawianą zasadę w art. 8 Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z 1789 r. Zasada ta znakomicie bowiem komponowała się z hasłami oporu wobec wszelkich form ucisku oraz równości wobec prawa i sądu.

Zdaje się, że jako pierwszy w formie łacińskiej paremii nullum crimen sine lege zasadę tę ujął niemiecki uczony Anselm Feuerbach.

Nie tylko w Kodeksie, ale i w Konstytucji

Polski ustrojodawca również podkreśla znaczenie zasady nie ma przestępstwa bez ustawy, poprzez unormowanie zawarte w art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Przepis ten stanowi, iż odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Zapis ten powtórzony jest w art. 1 § 1 Kodeksu karnego (jedyna różnica polega na zamianie wyrażenia „dopuścił się” na wyraz „popełnia”).

Nadanie przedmiotowej zasadzie rangi konstytucyjnej oznacza, iż ma ona nadrzędne miejsce w hierarchii zasad prawa karnego. Jest to tyle istotne, że zasada ta skierowana jest nie tylko do sędziów czy prokuratorów, ale także do ustawodawcy. Trudno bowiem przyjąć, iż zasada zawierająca m.in. dyrektywę wprowadzającą konieczność spisania znamion czynu zabronionego w ustawie karnej w sposób maksymalnie dokładny, miała za swych adresatów li tylko praktyków prawa, nie zaś posłów i senatorów wchodzących w skład niższej i wyższej izby polskiego parlamentu.

Praktyczne przestrzeganie zasady nullum crimen sine lege ma zapewnić § 75 ust. 1 załącznika do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 20 czerwca 2002 r. w sprawie zasad techniki prawodawczej, według którego zasadniczo w przepisie karnym znamiona czynszu zabronionego określa się w sposób wyczerpujący, bez odsyłania do nakazów albo zakazów zawartych w pozostałych przepisach tej samej ustawy lub w przepisach innych ustaw, w tym ustaw określonych jako „kodeks”, albo w postanowieniach umów międzynarodowych ratyfikowanych za zgodą wyrażoną w ustawie.

Wyłom w zasadzie – problem prawa zwyczajowego
Na tle zasady nie ma przestępstwa bez ustawy, wątpliwości wielu prawników budzi regulacja art. 42 ust. 1 zd. 2 Konstytucji RP, zgodnie z którym zasada ta nie stoi na przeszkodzie ukaraniu za czyn, który w czasie jego popełnienia stanowił przestępstwo w myśl prawa międzynarodowego.

Źródłem prawa międzynarodowego jest m.in. prawo zwyczajowe. Już prawnicy rzymscy doszli do wniosku, że z prawem zwyczajowym mamy do czynienia, gdy występuje dana praktyka (usus) oraz przekonanie o zgodności tej praktyki z prawem (opinio iuris vel necessitatis).

W mojej ocenie, dla zachowania wymogu jasności i pewności prawa, nie do przyjęcia jest więc zapis, zgodnie z którym w Rzeczpospolitej Polskiej ukarać można za czyn, który w czasie jego popełnienia stanowił przestępstwo w myśl prawa międzynarodowego. W takiej bowiem sytuacji, karać można także za przestępstwa unormowane prawem zwyczajowym, co stanowi zbyt głęboki wyłom w zasadzie nullum crimen sine lege.

§ Kazus: Sprawa Mirosława i Krzysztofa S. (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 grudnia 1995 r., sygn. akt: III KRN 158/95)
Mirosława i Krzysztofa S. przyłapano 5 marca 1994 r. na posiadaniu kilkudziesięciu kartonów papierosów bez wymaganych znaków akcyzy. Sąd Rejonowy uznał oskarżonych za winnych popełnienia zarzucanych im czynów, skazując ich na karę grzywny. Wyrok, wobec braku wniesienia apelacji, uprawomocnił się. Prokurator Generalny złożył rewizję nadzwyczajną od tegoż wyroku, wskazując, iż przepisy ustawy o oznaczaniu wyrobów znakami skarbowym akcyzy miały w chwili czynu charakter blankietowy. Rozporządzenie, które uzupełniło przepisy ustawy weszło zaś w życie dopiero w dniu 1 kwietnia 1994 r., a więc niespełna miesiąc po dokonaniu przestępstwa.

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 grudnia 1995 r. (sygn. akt: III KRN 158/95) uwzględnił rewizję nadzwyczajną, a wobec tego zmienił wyrok i uniewinnił oskarżonych od zarzucanych im czynów. Sąd Najwyższy stwierdził, iż wprawdzie omawiana ustawa weszła w życie w dniu 21 lutego 1994 r., to jednak karalność przedmiotowego przestępstwa stała się możliwa dopiero z dniem 1 kwietnia 1994 r., kiedy to minister w rozporządzeniu ustalił obowiązek oznaczania wyrobów znakami akcyzy. Sąd Najwyższy dodał w uzasadnieniu, iż norma prawa karnego sformułowana jest zwykle przez pełny opis znamion zabronionego (i karalnego) zachowania. Taka budowa normy prawnej jest regułą, co łączy się z zasadą określoności (od początku) przestępstwa w ustawie karnej (nullum crimen sine lege). Wszelako prawo karne zna sytuacje, w której opis czynu zabronionego nie jest kompletny i wymaga dopełnienia (uzupełnienia) w przepisie odrębnym, zamieszczonym w innym akcie prawnym. Co ciekawe, zdaniem Sądu Najwyższego nie musi to być zawsze akt zaliczany do prawa karnego w ścisłym ujęciu. Nie musi to być nawet akt normatywny rzędu ustawy, może być to akt niższej rangi.

Autor:
Jan Jednoralski, radca prawny
Kancelaria Radcy Prawnego „ART”
J A N J E D N O R A L S K I