Strona główna Ogólna Dysponowanie większością głosów na walnym zgromadzeniu, jako przesłanka stosunku dominacji

Dysponowanie większością głosów na walnym zgromadzeniu, jako przesłanka stosunku dominacji

2260
PODZIEL SIĘ

Kodeks spółek handlowych wymaga, aby spółka, która uzyskała status spółki dominującej lub go utraciła, zawiadomiła o tym fakcie spółkę zależną. Ustawa wskazuje kilka kryteriów oceny, czy między podmiotami powstał stosunek dominacji. Jednym z nich jest dysponowanie przez jedną spółkę większością głosów na walnym zgromadzeniu/ zgromadzeniu wspólników drugiej spółki. W praktyce ustalenie takich powiązań może rodzić dla spółki wiele trudności, a stawka jest wysoka. Zaniedbanie obowiązku skutkuje zawieszeniem wykonywania prawa głosu z akcji lub udziałów reprezentujących więcej niż 33 % kapitału zakładowego w spółce zależnej.

Kodeks spółek handlowych nakazuje spółce, która nabyła status spółki dominującej zawiadomienie o tym fakcie spółki zależnej. Obowiązek ten powinien zostać wykonany w terminie dwóch tygodni od zaistnienia okoliczności powodującej powstanie takiej relacji.
Spółką dominującą lub spółką zależną może być każda spółka handlowa, a więc zarówno osobowa, jak i kapitałowa. Statusu tego nie mogą nabyć natomiast spółki cywilne. W praktyce najczęściej kwestia ta dotyczy jednak spółek kapitałowych, gdyż ich konstrukcja (wiążąca się z istnieniem organów oraz większą rotacją wspólników – na skutek istnienia kapitału) sprzyja powstawaniu powiązań personalnych i kapitałowych między przedsiębiorstwami.
Samo istnienie relacji kapitałowych lub osobowych między spółkami, nie przesądza jeszcze o powstaniu stosunku dominacji. Kodeks spółek handlowych wprowadza bowiem zamknięty katalog kryteriów, które decydują o zawiązaniu się takiego stosunku. Wystarczające jest jednak, aby między podmiotami zaistniała jedna z wymienionych w ustawie przesłanek, aby można było mówić o dominacji.
Najczęstszą przyczyną zawiązania się takiego stosunku jest nabycie akcji lub udziałów jednej spółki przez drugą. Dlatego najpowszechniej występującym (i jednocześnie najbardziej problematycznym) kryterium jest pierwsze z wymienionych w ustawie – „dysponowanie przez spółkę bezpośrednio lub pośrednio większością głosów na zgromadzeniu wspólników albo na walnym zgromadzeniu, także jako zastawnik albo użytkownik, bądź w zarządzie innej spółki kapitałowej (spółki zależnej), także na podstawie porozumień z innymi osobami”.
Należy zwrócić uwagę, iż ustawa nie wiąże stosunku dominacji z posiadanym przez wspólnika (akcjonariusza) udziałem kapitałowym, a ilością głosów na zgromadzeniu wspólników (walnym zgromadzeniu) innej spółki. Chodzi tutaj o ustalenie, kto ma faktyczną władzę nad spółką. Ten kto posiada mniej akcji, ale uprzywilejowanych co do głosu (np. 3 głosy na jedną akcję), może mieć faktycznie większy (a czasem decydujący) wpływ na działanie spółki, niż ten kto co prawda ma większy udział kapitałowy, ale mniejszą siłę głosów. Nie trzeba być przy tym właścicielem akcji/ udziału, liczy się tylko faktyczne dysponowanie głosem. A więc pozycję dominującą w spółce może osiągnąć również zastawnik lub użytkownik akcji (jeśli z uprawnieniem tym wiąże się prawo głosu). Wpływ na spółkę można wywierać bezpośrednio – przez oddawanie głosów z posiadanych przez siebie akcji, albo pośrednio – przez inne podmioty. Możliwe jest na przykład zawarcie między spółkami porozumienia, na podstawie którego podmiot, mający akcje w danej spółce, będzie głosował z nich zgodnie z wolą innej osoby. Zdarza się tak często w przypadku tzw. powierniczego nabycia akcji lub udziałów. Faktyczny uczestnik spółki, nabywa akcje i wykonuje z nich prawa na rzecz innej osoby (jest tylko swego rodzaju „pośrednikiem”). Powstaje tu bardzo ciekawe zderzenie interesów. Z jednej strony należałoby przyjąć, iż przy powierniczym nabyciu akcji, które powoduje, że spółka powierzająca decyduje o sposobie wykonywania prawa głosów z akcji nabytych przez powiernika, powstaje stosunek dominacji, a co za tym idzie obowiązek zgłoszenia spółce zależnej. Z drugiej strony jednym z celów takiego nabycia jest utrzymanie w tajemnicy faktu dysponowania akcjami innej spółki. Porozumienie co do sposoby wykonywania głosów z akcji może być również zawarte między akcjonariuszami tej samej spółki, którzy ustalą między sobą, że jeden będzie głosował tak jak życzy sobie tego drugi. Oczywiście pojedyncze wypadki nie będą mogły decydować o powstaniu relacji dominacji, jednak stałe utrzymywanie się takiej sytuacji, gdy nadto porozumienie dotyczy kluczowych dla spółki decyzji, wydaje się, że już tak. I tu znowu oczywiście zupełnie inną kwestią jest, że spółki nie będą raczej zainteresowane ujawnieniem istnienia tego rodzaju ustaleń.
O pośrednim dysponowaniu głosami możemy mówić jednak przede wszystkim, gdy mamy konstrukcje „piętrowe”, a więc dana spółka wykonuje prawo głosów na walnym zgromadzeniu danej spółki, przez inną swoją spółkę zależną. Zgodnie bowiem z art. 6 § 2 k.s.h. nabycie lub wykonywanie praw z akcji albo udziałów przez spółkę zależną uważa się za nabycie albo wykonywanie praw przez spółkę dominującą. Wobec tego nawet jeśli spółka A nie ma akcji w spółce C, jednak ma akcje w spółce B, a ta dopiero w spółce C, to spółka A jest dominująca wobec C (oczywiście mowa jest o akcjach dających odpowiednią ilość głosów). Powstają tu dwa stosunki dominacji względem spółki C – bezpośredni łączący B i C oraz pośredni łączący A i  C. W praktyce konstrukcje te mogą być bardzo złożone. Stosunek dominacji może łączyć nawet spółki między którymi istnieje kila innych (o ile pomiędzy każdą z nich powstaje relacja zależności). Wobec tego jedna spółka może mieć kilka spółek dominujących, tylko że na różnych szczeblach. Możliwa jest również taka sytuacja, iż spółki A i B mają po 50 % głosów w spółce C (nie istnieje zatem między nimi stosunek dominacji), natomiast spółka D ma 100 % w A i B. Wtedy spółka D jest dominująca zarówno wobec A i B, jak  i wobec C. Jak widać kombinacji jest wiele, a im większa siatka powiązań tym mogą być one bardziej złożone. W takich rozbudowanych grupach sytuacja komplikuje się o tyle, iż często dana spółka może w ogóle nie wiedzieć, że stała się (lub przestała być) dominująca wobec, któreś ze spółek córek niższego szczebla.
Problematyczne jest również, według jakich kryteriów oceniać dysponowanie większością głosów na walnym zgromadzeniu. Niektórzy uważają, że należy badać, czy dany podmiot dysponuje bezwzględną większością (więcej niż połową) w stosunku do ogółu głosów w spółce. W mojej ocenie przyjęcie takiego miernika nie pozwala na realną ocenę relacji panujących w spółce. Wydaje się, że w pierwszej kolejności należy ustalić, jaka większość oraz jakie kworum są potrzebne do podjęcia uchwały w konkretnej spółce. Punktem wyjścia będą zatem postanowienia statutu/ umowy spółki. Większością głosów dysponować będzie ten, kto ma możliwość przegłosowania uchwały. Konsekwencje różnic w tych podejściach do problemu są znaczne. Jeśli bowiem mamy w spółce X następujące rozłożenie głosów: spółka A – 55 %, spółka B – 20 %, spółka C – 25 %, a statut dla podjęcia uchwały wymaga 76 % głosów, to przy przyjęciu, że większość bezwzględna ogółu głosów decyduje o dominacji – spółka A będzie spółką dominującą wobec X, faktycznie jednak nie będzie ona mogła podjąć samodzielnie żadnej uchwały, gdyż de facto do przegłosowania każdego wniosku potrzeba jednomyślności. Można sobie też wyobrazić sytuację odwrotną, gdy statut przewiduje większość zwykłą, a spółka, która ją faktycznie osiąga (mając np. 45 % głosów, przy dużym rozdrobnieniu i pasywności pozostałego akcjonariatu), nie będzie dochodzi do granicy większości głosów w spółce. Wobec tego tylko odniesienie się do aktualnie wymaganych przez statut/ umowę spółki większości może zdecydować o tym, czy mamy do czynienia ze stosunkiem dominacji.
Skutkiem złej oceny ewentualnych powiazań między spółkami – a tym samym braku zawiadomienia spółki zależnej – jest zawieszenie (z mocy prawa) wykonywania prawa głosu z akcji albo udziałów spółki dominującej reprezentujących więcej niż 33 % kapitału zakładowego spółki zależnej, podjęte uchwały są nieważne (chyba, że nawet przy pominięciu zawieszonych głosów wystarczyłoby większości do podjęcia ważnej uchwały).

Autor: Katarzyna Stabińska, Kancelaria Ślązak, Zapiór i Wspólnicy